Moje przemyślenia na temat wyborów, demokracji i wolności. Dodano: 2011-10-08 21:08
Poruszyłam drażliwy temat, ale jestem ciekawa czy to co napisalam z czystą świadomością i wiarą w słuszność swoich poglądów, spowoduje efekt zastanowienia. Tak jak w moim artykule nie chcę nikogo do niczego zmuszać ale sprawdzić reakcję na coś, co może być zupełnym przeciwieństwem tego w co się wierzy. Wielu ludzi postrzega anarchistów jako brudnych i zapijaczonych Punkowców, ale Ci po za tym, że literka A w kółeczku ładnie się prezentuje w większości nie wiedzą nawet na jakim świecie żyją. Jutro wybory i świadomość, że tak wielu ludzi pójdzie i dokona czegoś co ograbi ten kraj z szansy na rozpoczęcie czegoś innego i nowego, powoduje u mnie chęć przespania tego dnia, w błogiej nieświadomości. Wszystkie najważniejsze argumenty które nie pozwalają mi jutro spokojnie przeżyć dnia zawarłam w artykule. Pragne rozpoczynając dyskusję jedynie przekazać wszystkim, że powszeche zrozumienie poglądów anarchistycznych jest jednym wielkim bełkotem. Anarchia to wbrew utartym stereotypom i krzywdzącym opiniom, to nie jest wcale brak jakiego kolwiek ładu i gloryfikacja wolności bez zrozumienia pojęcia tego słowa. Władza która manipuluje narodem to zło z którym trzeba walczyć a nie wspierać. Wybory to świadome bądź nie, godzenie się na manipulację. Stan kiedy to władza sprowadzona do narzedzia w rękach narodu powinien być celem każdego obywatela. Na tą chwilę to społeczeństwo jest narzędziem w ręku władzy i to jest powodem wszystkich kłopotów z jakimi się borykamy. Anarchia to nie jest jak się zdaje brak wszelkiej władzy bo to jest utopia która jako jedna z wielu pięknych utopii nie ma w swoim marginesie błędów zaznaczonego czynnika ludzkiego. Współczesny ale myślący anarchista chce takiej decentralizacji władzy aby módz ją sfobodnie kontrolować i rozliczać z błędnych decyzji. Ludzie którzy dostaną funkcje obarczone odpowiedzialnością mają czuć, że każdy ich krok jest opserwowany. A decyzja która okaże się błędna zostanie rozliczona i ukarana w dotkliwy sposób. Polityk powinien być kryształowo przejrzysty i nie anonimowy , tylko decentralizując władzę stopniowo osiągniemy efekt. Im jest większy nadzór społeczny nad ludźmi którzy biorą odpowiedzialność za coś co może zaważyć na przyszłości innych, tym jego decyzje są głębiej przemyślane. To jest cel który pragniemy osiągnąć i który jest osiągalny, przy odrobinie odwagi i odpowiednim zmotywowaniu większości społeczeństwa. Na tą chwilę spełnianie tzw. obywatelskiego obowiązku jest jak dla mnie niszczeniem kraju w którym żyjemy. Wyjaśnienie bardziej drobiazgowe znajduje się w artykule który napisałam, bo pomimo opinji jakie są powszechnie stosowane wobec anarchistów, tak naprawdę nie mamy wszystkiego w nosie. Walka i podąrzanie uparcie pod prąd to nie jest jedynie chwytliwy slogan stosowany jako wabik dla trudnej młodzierzy. Bunt z którego rodzi się coś, co może stanowić alternatywę dla obecnego bałaganu i pozwoli stworzyć coś co będzie łatwiej ogarnąć, nie stanowi źródła zła. Taki bunt to środek do osiągnięcia celu i wymaga pójścia pod prąd co jak wiadomo nie jest ani łatwe, ani proste a już napewno trzeba włożyć w to sporo wysiłku. Jestem przekonana, że to jest do osiągnięcia tylko trzeba zmusić się do myślenia i wyciągania wniosków a nie stawiać krzyżyk tam gdzie nazwisko jest na liście z numerem jeden. Rozpisałam się bardzo ale to jest temat który stanowi jeden z mych osobistych priorytetów i wymaga drobiazgowości w przekazie. Jestem ciekawa opini i tego czy zasialam zarenko niepewności w sercach tych którzy może po przeczytaniu uznają, że moja pisanina jest czymś więcej niż nic nie wartym bełkotem. Jeżeli jednak ktoś uzna to za bełkot, uszanuję jego zdanie jako jego prawo do Wolności.
Dodano: 2011-10-08 22:00
ok. Rozumiem ,ze anarchia to zozpad władzy tylko nie rozumiem jaki cel mają takie "bojówki",które na codzień" zajmują sie tym .To,ze państwo nam się rozłazi to widzimy,ale myśle,ze młodzież podżegajaca do obalenia jakiejkolwiek władzy jest conajmniej mało odpowiedzialna.Jeśli sie mylę to argumentuj.
Dodano: 2011-10-08 22:27
Wyjaśnienie jest proste i nasówa się po chwili konstruktywnego myślenia. Wbrew pozorom bardzo łatwo można domyśleć się konsensusu do którego,zmierzam. Dajmy na to na meczu piłkarskim są kibice którzy pezyszli oglądać widowisko sportowe i mają gdzieś kolor szalika stojącej obok osoby. Nie muszę dodawać, że nie wszyscy przychodzą na mecz w tym samym celu. Tu działa ten sam mechanizm postrzegania ludzi którzy ideologicznie wydają się być tą samą grupą ludzi. Bojówki gówniarzy prowadzinych przez podstarzałych kolegów, wprawionych jedynie w chlaniu tanich win, to są tacy anarchiści jak kibole iglądający spokojnie mecz. Działam w organizacji anarchistycznej ŚWIADOMA WOLNOŚĆ i nikt z nas nie ma,zamiaru wychodzić na ulicę by straszyć ludzi zapitym ryjem z którego strugają się hasełka rodem z walki z władzą ludową hehe. Anarchiści którzy mają na celu polepszenie swojego bytu w danym miejscu, starają się uśwadamiać otoczenie, grzeczną polemiką, sensownie argumentowaną mając na uwadze wolność jednostki. Proste i logiczne, że z niewolnika nie ma pracownika tylko trzeba uwierzyć, że można zmienić wiele, ale to zależy id naszego świadomego wyboru a nie manipukacji kogoś komu zależy tylko na wygodnym miejscu przy żłobie.
Dodano: 2011-10-09 00:43
Byt kształtuje świadomość. Im bardziej niezależny i indywidualny byt, tym świadomość własnych wyborów jak i postrzeganie własnego istnienia są bardziej logiczne, spójne i nastawione na samokreowanie zarówno siebie jak i otoczenia. Ludzie od pokoleń przyzwyczajeni, że ktoś podejmował za nich wszystkie decyzje, mają fałszywe wyobrażenie wolności. Instynktownie jesteśmy nastawieni na pragnienie wolności ale lata zniewolenia robią swoje. To pierwotne pragnienie zostanie jako silny bodziec pchający jednostki o psychice haryzmatycznego buntownika do działania. Jednak walka o wolność a zrozumienie i wytrwanie w idei wolności to dwie różne rzeczy. O ile pierwsze jest podsycane czymś z czym już się rodzimy, to druiego trzeba się uczyć poprzez metodę prób i błędów. W przypadku kiedy popełnia się w kółko ten sam błąd, biorąc sprawę na prostą logikę, nie jesteśmy w stanie polepszyć ani bytu ani świadomości. Ten model postępowania kiedyś doprowadzi do tego, że już nie urodzi się nikt z haryzmą buntownika, indywidualista z jasno określonym celem. W końcu zostaniemy już tylko niewolnikami u których ewolucyjnie po wielu latach pragnienie wolności wygaśnie jak wypalona do reszty świeca. Ja tak nie chcę więc jako indywidualna jednostka nie popełnię błędu który zrobi z tych ktorzy urodzą się gdy mnie już dawno nie będzie, niewolników naszych bezmyślnych wyborów i tego, że to nam nie chciało się ruszyć głową i przerwać nieustanne koło jednych i tych samych błędów. Świadomość tego, że jestem odpowiedzialna za byt ludzi którzy narodzą sie w przyszłości nakazuje mi szukać rozwiązań alternatywnych. I nie jest to źle rozumiany obowiązek obywatelski który polega na manipulowaniu ludźmi na zasadzie ostracyzmu i napiętnowania jednostek odpornych na manipulacje. Uświadomienie sobie faktu, że jeżeli kilka razy robi się coś według schematu i ponosi się fiasko, to trzeba zmienić schemat, to pierwszy krok ku wolności. Ale to wbrew pozorom nie jest takie proste bo wymaga wysiłku, a przecież po co się wysilać gdy wystarczy zaspokoić sumienie spełnić obowiązek który jest apsurdalnie śmieszny. Po wszystkim udać, że owszem jest fatalnie ale to nie moja wina bo to nie mój wybór. Tylko dlaczego każdy mówi identycznie ,a jakoś wybór nie spadł sam z sufitu? Totalny brak myślenia i wygodnictwo a na koniec jak wszystko się wali jak domki w Sarajajewie, to wzorowy obywatel siada i psioczy. A ludzie którzy mają pomysł który może być czymś co przerwie zły schemat, dostają po głowie za swoją niezłomność. Ja nie twierdzę, że teoria którą współwyznaję jest idealna, ale jest inna i wymaga większej świadomości społecznej. To jednak wymaga odwagi która w przeciwieństwie do obecnej stagnacji wymaga wysiłku, który jest w czasach patrzenia tylko na czubek własnego nosa, poświęceniem nie do przejścia. I nawet chęć wysłuchania kogoś o diametralnie innym poglądzie jest zbyt kłopotliwe. Istnieje przecież możliwość,.że argumenty tej osoby będą zbyt silne i nieopatrzne zgodzenie się z nimi spowoduje ryzyko wysiłku. Znowu opanuje mnie przesycony goryczą śmiech, pełen pogardy dla tych co dają się elegancko nabijać w tą samą butelkę. A później najpierw udają zdziwienie a następnie uprawiają nasz narodowy sport w którym mamy złoty medal, czyli utyskiwanie na wszystko tylko nie na siebie.
Dodano: 2011-10-09 11:14 Zmieniono: 2011-10-09 11:16
ja tam cały czas jestem jak to okresliły kumpele w pracy *rozsądnym buntownikiem* dobrze mi z tym niezamierzam tego zmieniac.Mam swoje zdanie umie je uargumentowac ba nawet potrafie uszanowac poglady odmienne od moich bo nigdzie nie jest napisane, ze to ja mam monopol na racje
Kropla drąży skałę
Dodano: 2011-10-09 11:46
Ja sznanuję innych ludzi i ich poglądy bo mają do tego prawo. Nie muszę zgadzać się z rozmówcą ale to nie znaczy, że nasza rozmowa, ma nie być oparta na wzajemnym szacunku i kulturze osobistej. Jednak często natrafiam na konserwatywnych tzw. skrajnych prawicowców. Jest to rodzaj bardzo ciężkiego partnera do rozmów. Jeszcze nie zdarzyło mi się dokończyć rozmowy z człowiekiem tego pokroju, bez wyzwisk w moją stronę. A zdarzyło się też, że prawie doszło do rękoczynów, więc musiałam się ewakuować. To w co wierzę nie musi się sprawdzić bo to moje i tylko moje subiektywne zdanie na temat świata. Jednak uważam, że gdyby ludzie potrafili ze sobą najpierw rozmawiać a później współpracować, byli by w stanie zrobić dużo więcej.
Dodano: 2011-10-09 12:01 Zmieniono: 2011-10-09 12:03
| arachne666 napisał(a): |
| Ja sznanuję innych ludzi i ich poglądy bo mają do tego prawo. Nie muszę zgadzać się z rozmówcą ale to nie znaczy, że nasza rozmowa, ma nie być oparta na wzajemnym szacunku i kulturze osobistej. Jednak często natrafiam na konserwatywnych tzw. skrajnych prawicowców. Jest to rodzaj bardzo ciężkiego partnera do rozmów. Jeszcze nie zdarzyło mi się dokończyć rozmowy z człowiekiem tego pokroju, bez wyzwisk w moją stronę. A zdarzyło się też, że prawie doszło do rękoczynów, więc musiałam się ewakuować. To w co wierzę nie musi się sprawdzić bo to moje i tylko moje subiektywne zdanie na temat świata. Jednak uważam, że gdyby ludzie potrafili ze sobą najpierw rozmawiać a później współpracować, byli by w stanie zrobić dużo więcej. |
No tak, ci to są przejebani. Mnie się też nigdy nie udało dokończyć takiej rozmowy, czasem skończyło się na okładaniu mordy. Z tym, że ja nie jestem anarchistą (no może trochę...), ani nawet lewicowcem. :D
Dodano: 2011-10-09 12:19
Jestem zdania, iż nie trzeba krzyczeć by inni Cię usłyszeli. Wystarczy, że zainteresujesz ludzi tematem na tyle, że będą chcieli Cię słuchać. Anarchistą byłam odkąd pamiętam, ale nawet w ramach jednej ideologii, można a nawet należy modyfikować i udoskonalać swoje poglądy. Tak jak pisałam wcześniej, jeżeli dany schemat działania zawodzi, to zmień schemat.
Dodano: 2011-10-09 12:24
ja czasem jak mnie wyprowadza z rownowagi mowie dosadnie niestety zdarza mi sie uzyc nawet wulgaryzm ale zciszonym głosem o dziwo zazwyczaj działa
Kropla drąży skałę
Dodano: 2011-10-09 12:39
Jesteśmy tylko ludźmi i nikt nam nie dał monopolu na nieskończoną cierpliwość. Czasem jednak nie warto udowadniać komuś swoich racji, bo nie zmieni to faktu, iż z punktu jesteś na przegranej pozycji. Zdrowi psychicznie ludzie potrafią opanować emocje i rozmawiać kulturalnie i z szacunkiem. A ze świrami się nie gada, tylko się ich leczy.
Dodano: 2011-10-09 13:00
niestety masz racje,konwersacja to jednak trudna sztuka,lecz warto próbowac,oczywiscie eliminujac przypadki o których wspomniałas czasem dobrze sie kamufluja do chwili otwarcia dzioba w dluzszym wywodzie
Kropla drąży skałę
Dodano: 2011-10-09 13:37
Hehe to akurat fakt...w wypadku odkrycia z kim ma się nieprzyjemność, wystarczy oddalić się i pozostawić, feralnego rozmówcę, w połowie zdania.
Dodano: 2011-10-09 18:35
| arachne666 napisał(a): |
| Ja sznanuję innych ludzi i ich poglądy bo mają do tego prawo. Nie muszę zgadzać się z rozmówcą ale to nie znaczy, że nasza rozmowa, ma nie być oparta na wzajemnym szacunku i kulturze osobistej. Jednak często natrafiam na konserwatywnych tzw. skrajnych prawicowców. Jest to rodzaj bardzo ciężkiego partnera do rozmów. Jeszcze nie zdarzyło mi się dokończyć rozmowy z człowiekiem tego pokroju, bez wyzwisk w moją stronę. A zdarzyło się też, że prawie doszło do rękoczynów, więc musiałam się ewakuować. To w co wierzę nie musi się sprawdzić bo to moje i tylko moje subiektywne zdanie na temat świata. Jednak uważam, że gdyby ludzie potrafili ze sobą najpierw rozmawiać a później współpracować, byli by w stanie zrobić dużo więcej. |
Jest jeszcze kwestia tego, że ktoś może np. popierać partie prawicowe, mieć prawicowe poglądy na gospodarkę ale np. w sprawach etyki seksualnej już mieć inne podejście, dotyczy to mnie i wielu moich znajomych. Najważniejsze jest to, żeby obie strony nie miały uprzedzeń i pragnęły dialogu (bo ci niby teoretycznie uważający się za tolerancyjnych też nieraz je mają).
Dodano: 2011-10-09 19:58
Są osoby z którymi idzie rozmawiać i takie których się unika. Ja zawsze szukałam, innej drogi do tego samego celu. Ale to mój osobisty wybór i wiem, że obrałam sobie trudniejszą wersje życia. Nikt nie musi robić tego samego,.a nawet nie chcę tego. Ale szlkag mnie trafia, jak miliony ludzi, widząc że coś nie działa i działać nie będzie, z uporem maniaka wmawiają sobie, że jest świetnie. Zmiana czegoś nie działającego, nawet kosztem ciężkiej pracy , sprawi, że jest szansa na poprawę. Jak nie robi sie nic tyko liczy, że coś co nie działa ,zadziała cudem...to wtedy ogląda się efekty takie jakie oglądamy na co dzień.
Dodano: 2011-10-12 16:33
Swojego czasu, też mi się zdarzały rozmowy tego typu. Zwykle jest jednak, tak jak piszesz - ludzie zamiast próbować zrozumieć, mają już swoje zdanie wyrobione, na temat anarchii i nie idzie z nimi dyskutować.
Często słyszałam właśnie opinie "wykształciuchów", że takie anarchistyczne poglądy, są strasznie naiwne i dziecinne, że w realiach kompletnie by się nie sprawdziły.
Jak dla mnie jednak, nie ma w tym nic dziecinnego. Wręcz przeciwnie, uważam, że to bardzo dojrzałe brać taką odpowiedzialność.
Rację jednak przyznaję, że faktycznie taki układ nie sprawdzi się, bo ludzie to zwyczajni debile, zbyt mało dojrzali emocjonalnie i antyempatyczni.
Krótko mówiąc - ludzie potrzebują być manipulowani, bo tak jest im wygodniej i nie wiem, może i bezpieczniej.
Paradoksalnie, w moich oczach, właśnie takie podejście jest dziecinne - głosowanie na całkiem nieznanych ludzi i dawanie im kredytu zaufania.
Normalnie każdy nazwał by to naiwnością, ale nie w tym przypadku, po przecież "mamy wolny wybór".